Rafał Kucharewicz

Moja przygoda z teatrem zaczęła się trzydzieści lat temu, propozycją by z wraz z moim przyjacielem Grzegorzem zagrać w spektaklu dyplomowym Iwony, obecnie pani reżyser. Fragment dramatyczny II – Samuela Becketta. To Iwona, niczym rzymski poeta Wergiliusz z ” Boskiej komedii” Dantego, odsłaniała przed nami kręgi światów kryjące się w skrajnie oszczędnej metaforyce słów oraz scenografii sprowadzonej wyłącznie do elementarnych rekwizytów. Niesamowita podróż w wewnętrzne zakamarki mikrokosmosów ludzkich osobowości.

Kiedy byłam mały, to świat zdawał się być skończony. … Teraz wiem, że granice tworzy wyłącznie nasze “chcieć więcej bądź nie”.

Moje największe marzenie to kwintesencja owego “chcieć więcej”.

Naumiony dla mnie to mieć z kim, dla kogo i po co żyć. Resztę się po prostu zrealizuje.

W teatrze najbardziej lubię, jak w każdym przejawie ludzkiego artyzmu, tajemnicę bezdennej otchłani interpretacyjnych kombinacji. Kiedy kończy się spektakl dopiero wówczas zaczyna się teatr. Na ten czas otwiera się zbudowana doświadczeniem i podświadomością przestrzeń interpretacyjna. Spektakl jest jak łom. Wyłamuje drzwi do innych wielowymiarowych rzeczywistości poznania.