Mateusz Dyszkiewicz

Moja przygoda z teatrem zaczęła się, gdy grałem potańcówkę w Katowicach z zespołem “Rube Świnie”, dołączyła się do nas nieznana grupa, która zaczęła od razu świetnie się bawić przy naszej muzyce… jak się okazało byli to członkowie Teatru Naumionego i tak oto, kilka miesięcy później zostaliśmy zwerbowani do pracy przy ich nowym spektaklu “Szac”.
Kiedy byłem mały zawsze lubiłem grać na wszystkim co mi wpadnie w ręce. Od gitary, przez fleciki po pierwsze, prymitywne syntezatory z mini-klawiaturkami – zawsze lubiłem siedzieć i “rozgryzać” jak by tu zagrać tą, czy tamtą melodię.
Naumiony dla mnie, to grupa otwartych, zaangażowanych, świadomych kulturowo i co (może najważniejsze) zawsze uśmiechniętych ślązoków, z którymi zawsze łatwo znajduję wspólny język, żeby móc razem stworzyć coś niecodziennego.
Moje największe marzenie, to żeby móc robić fajne rzeczy z fajnymi ludźmi i nie musieć robić tych niefajnych rzeczy z ludźmi nie tak fajnymi.
W teatrze najbardziej lubię swobodę, szczerość i otwartość. A w Teatrze Naumionym dochodzi do tego, współpraca, budowanie lokalnej społeczności i kultury, wzajemny szacunek i wsparcie, które jest dość rzadko spotykane i którym najchętniej zaraziłbym wszystkie możliwe śląskie społeczności.